Witam!
Jak pewnie większość zauważyła, wielkimi krokami zbliża się czternastego lutego, znana wszystkim data jako Walentynki. Jedni czczą to święto bardziej niż własne urodziny, inni nienawidzą. A do której grupy należę ja? Do pośredniej. Toleruję to święto, ale gdy widzę radosne pary patrzące na siebie z miłością w oczach, mam ochotę kopnąć coś (lub kogoś) i wykrzyczeć
Nein, nein, nein! Bo, jak pewnie już wywnioskowaliście, zazwyczaj spędzam Walentynki samotnie. A najgorszy jest w tym fakt, iż Wasza Megan uwielbia czytać młodzieżowe romanse wyobrażając sobie siebie w roli głównej bohaterki. I potem oczywiście cierpi zawiedziona, że takie romantyczne sytuacje oraz niesamowici chłopcy nie istnieją. A przynajmniej tak każe mi myśleć rzeczywistość. Ale tego roku stwierdziłam, że póki nie mam partnera będę starała się być pewną siebie i oryginalną osobą. Wam również radzę tak postępować. Niech Wasz potencjalny obiekt westchnień zobaczy, jaką intrygująca osoba przechodzi obok niego (lub też niej). No dobra, to była moja rada na przeżycie Walentynek samotnie. Dziękuję za uwagę!
Żart. Ha. Ha.
Ale wracając do tematu, przedstawię Wam dzisiaj sześć rad na przeżycie czternastego lutego bez drugiej połówki nie popadając przy tym w rozpacz. Enjoy!
1. Nie. Wychodź. Z. Domu.
Jest to pierwsza i najważniejsza porada. Pewnie od razu się ktoś spyta:
Ale czy to właśnie siedzenie w domu nie wzmaga gorycz samotności? Być może tak. Ale uwierzcie mi lub nie, ale pewnego roku spróbowałam opuścić moje cztery ściany i wyjść gdzieś z przyjaciółką. Wybrałyśmy się do galerii handlowej, zjadłyśmy coś smacznego i wszystko byłoby całkiem dobre, gdyby nie fakt, że dookoła mnie były same pary. Wszędzie. Po prostu wszędzie. Więc mój błąd może być przestrogą dla Was, aby nie wychodzić z domu, a zwłaszcza do galerii handlowych. A jeśli już musicie gdzieś wyjść, wybierzcie miejsce, które Was relaksuje. Może być nawet i McDonald. Korzystajcie z tego, że Święto Zakochanych wypada w niedzielę i nie będziecie musieli iść do szkoły lub pracy. Chociaż z tym drugim to nigdy nie wiadomo, może i nie będzie to dzień wolny.
2. Zrób sobie coś wybornego do jedzenia
I dobrze by było, gdyby to była potrawa, której nie gotujecie codziennie. Polecam Wam otworzyć książkę kucharską, której prawie nigdy nie używaliście i wybrać pierwsze danie wyglądające dla Was interesująco. Przepis nie musi być trudny, chociaż dla osób lubiących wyzwania polecam coś bardziej wymagającego. Nie martwcie się, Wasze dzieło nie musi wyglądać jak twórczość Buddy'ego Valastro, grunt w tym, że będziecie mieli dobrą zabawę. A poza tym, nie ocenia się książki po okładce, a jedzenia po wyglądzie, co nie?
3. Puść głośno muzykę i tańcz
Po prostu. Nie zwracaj uwagi na to, że ktoś patrzy. Puść piosenki, które
nie opowiadają o pięknej miłości, te o pozytywnych aspektach bycia singlem, albo te mówiące o sile kobiet jak
Single Ladies (Put a Ring on It) Beyoncé lub
Run the World (Girls) tej samej autorki. Osobiście, czternastego lutego, chętnie posłucham Die Antwoord oraz nacieszę się ich jakże filozoficzną i głęboką muzyką. Z całego serduszka polecam.
4. Zrób dla siebie lub społeczeństwa coś miłego
A co? A na przykład wyjedźcie na spontaniczną wycieczkę. Albo wybierzcie się na zakupy, do kosmetyczki itp. Lub znajdźcie nowe hobby i oddajcie się mu bez reszty. Jeśli to Wam poprawi humor, zaproście przyjaciół. Możliwości jest naprawdę sporo. Każdy człowiek jest inny, więc nie podam uniwersalnego pomysłu dla wszystkich. Chociaż nie, chyba znalazłam taką sugestię. Jest nią pomoc. Podobno dobrodziejstwo dostarcza nam dość sporo endorfin, toteż może wykorzystajcie to i czternastego lutego pomóżcie tym, którym wsparcie jest potrzebne. Nie mówię, że musicie od razu wpłacać miliony na akcje charytatywne. Chodzi mi o oddanie chociaż złotówki na potrzebujących, wyręczenie starszej sąsiadki w noszeniu zakupów, lub posprzątanie domu za rodziców. A będziecie mieli z tego same korzyści: Wy, przepełnieni radością ze zrobienia czegoś pożytecznego, zapomnicie o byciu singlem w Walentynki, a druga osoba nareszcie się uśmiechnie. Same zalety!
5. Czternastego lutego to nie tylko Walentynki...
...ale i Dzień Chorych na Padaczkę. Zdziwiliście się, czyż nie? Więc moja rada w tym podpunkcie jest taka: gdy ktoś Was zapyta, z kim spędzacie tegoroczne Święto Zakochanych, wy, z lekką ironią w głosie, możecie powiedzieć, że obchodzicie Dzień Chorych na Padaczkę. Bo przecież jest to ważniejsze święto, niż jakiś dzień serduszek, latającego dziecka z łukiem i bukietów kwiatów. To uroczystość poświęcona osobom walczącym z groźną chorobą.
6. Zawsze jest Dzień Singla!
Na koniec dodam jeszcze, że po nieudanych (lub może udanych z tymi radami) Walentynkach, piętnastego lutego możecie nareszcie z dumą wyjść na ulicę i urządzić sobie Dzień Singla. A jak? Może róbcie to, co robią zakochane pary poprzedniego dnia? To znaczy, nie mówię o całowaniu samego siebie ;) Chodzi mi o wybranie się na kolację sam ze sobą, wyjście do kina, lub sprawienie sobie prezentu. Albo możecie w ten dzień wykorzystać punkt czwarty i zrobić coś dla siebie miłego. Plusem tego święta jest to, że
papużki nierozłączki muszą czekać na swoje święto trzysta sześćdziesiąt pięć dni, a Wy korzystacie ze swojego dnia ciesząc się z bycia singlem! O tak!
I jak, czujecie się już lepiej? Jesteście dumni z bycia jutro bez pary? Dajcie znać w komentarzach oraz tych małych okienkach z przymiotnikami pod postem. Jak one się nazywają? Wiem, reakcje! Tak więc ja się z Wami żegnam i życzę Wam wesołych Walentynek, tudzież Dnia Singla!
Megan Green