środa, 24 lutego 2016

Around the world

Witam.

  Tak, żyję i miewam się dobrze. Tak, przyznaję się, jestem leniwa. I tak, zanim napisałam ten post spędziłam pół godziny na przeglądaniu zasobów Internetu zamiast pisać ten post. Ale jestem tylko człowiekiem, co nie? :)

  Tak czy siak, po długich rozmyślaniach  stwierdziłam, że dzisiaj zaproponuję Wam coś z kategorii listy wszystkiego-co-się-da-napisać-w-formie-listy, mianowicie spis miejsc, które chciałabym odwiedzić/które uważam za swoje miejsce na Ziemi. Jak może wiecie (albo i nie), jestem wielką fanką podróży. Może i nie żyję na tym świecie długo oraz zwiedziłam malutką część świata, ale wiem, że w przyszłości odwiedzę wszystkie miejsca z tej listy ( a może nawet i więcej!). Może i brzmi to jak infantylne marzenia pięciolatka, jednak mi to nie przeszkadza. Tak więc zapraszam do głównej części postu!

1. Wielka Brytania (w szczególności Londyn)

 

2. Tokio, Japonia


3. Korea Południowa


4.Stany Zjednoczone

5. Rosja


Wiem, wiem, przepraszam za to, że post jest wybitnie krótki, ale mam dużo rzeczy do zrobienia. Nie będę przedłużać, to tyle na dziś. A jakie są Wasze miejsca na Ziemi? Zapraszam do komentowania, a ja zajmuję się tajnikami biologii.
Macha dłonią na pożegnanie:
Megan Green

sobota, 13 lutego 2016

Jak przeżyć Walentynki będąc singlem?

Witam!

  Jak pewnie większość zauważyła, wielkimi krokami zbliża się czternastego lutego, znana wszystkim data jako Walentynki. Jedni czczą to święto bardziej niż własne urodziny, inni nienawidzą. A do której grupy należę ja? Do pośredniej. Toleruję to święto, ale gdy widzę radosne pary patrzące na siebie z miłością w oczach, mam ochotę kopnąć coś (lub kogoś) i wykrzyczeć Nein, nein, nein! Bo, jak pewnie już wywnioskowaliście, zazwyczaj spędzam Walentynki samotnie. A najgorszy jest w tym fakt, iż Wasza Megan uwielbia czytać młodzieżowe romanse wyobrażając sobie siebie w roli głównej bohaterki. I potem oczywiście cierpi zawiedziona, że takie romantyczne sytuacje oraz niesamowici chłopcy nie istnieją. A przynajmniej tak każe mi myśleć rzeczywistość. Ale tego roku stwierdziłam, że póki nie mam partnera będę starała się być pewną siebie i oryginalną osobą. Wam również radzę tak postępować. Niech Wasz potencjalny obiekt westchnień zobaczy, jaką intrygująca osoba przechodzi obok niego (lub też niej). No dobra, to była moja rada na przeżycie Walentynek samotnie. Dziękuję za uwagę!


  Żart. Ha. Ha.
 

  Ale wracając do tematu, przedstawię Wam dzisiaj sześć rad na przeżycie czternastego lutego bez drugiej połówki nie popadając przy tym w rozpacz. Enjoy!

1. Nie. Wychodź. Z. Domu.

Jest to pierwsza i najważniejsza porada. Pewnie od razu się ktoś spyta: Ale czy to właśnie siedzenie w domu nie wzmaga gorycz samotności? Być może tak. Ale uwierzcie mi lub nie, ale pewnego roku spróbowałam opuścić moje cztery ściany i wyjść gdzieś z przyjaciółką. Wybrałyśmy się do galerii handlowej, zjadłyśmy coś smacznego i wszystko byłoby całkiem dobre, gdyby nie fakt, że dookoła mnie były same pary. Wszędzie. Po prostu wszędzie. Więc mój błąd może być przestrogą dla Was, aby nie wychodzić z domu, a zwłaszcza do galerii handlowych. A jeśli już musicie gdzieś wyjść, wybierzcie miejsce, które Was relaksuje. Może być nawet i McDonald. Korzystajcie z tego, że Święto Zakochanych wypada w niedzielę i nie będziecie musieli iść do szkoły lub pracy. Chociaż z tym drugim to nigdy nie wiadomo, może i nie będzie to dzień wolny.

2. Zrób sobie coś wybornego do jedzenia

I dobrze by było, gdyby to była potrawa, której nie gotujecie codziennie. Polecam Wam otworzyć książkę kucharską, której prawie nigdy nie używaliście i wybrać pierwsze danie wyglądające dla Was interesująco. Przepis nie musi być trudny, chociaż dla osób lubiących wyzwania polecam coś bardziej wymagającego. Nie martwcie się, Wasze dzieło nie musi wyglądać jak twórczość Buddy'ego Valastro, grunt w tym, że będziecie mieli dobrą zabawę. A poza tym, nie ocenia się książki po okładce, a jedzenia po wyglądzie, co nie?

3. Puść głośno muzykę i tańcz

Po prostu. Nie zwracaj uwagi na to, że ktoś patrzy. Puść piosenki, które nie opowiadają o pięknej miłości, te o pozytywnych aspektach bycia singlem, albo te mówiące o sile kobiet jak Single Ladies (Put a Ring on It) Beyoncé lub Run the World (Girls) tej samej autorki. Osobiście, czternastego lutego, chętnie posłucham Die Antwoord oraz nacieszę się ich jakże filozoficzną i głęboką muzyką. Z całego serduszka polecam.

4. Zrób dla siebie lub społeczeństwa coś miłego

A co? A na przykład wyjedźcie na spontaniczną wycieczkę. Albo wybierzcie się na zakupy, do kosmetyczki itp. Lub znajdźcie nowe hobby i oddajcie się mu bez reszty. Jeśli to Wam poprawi humor, zaproście przyjaciół. Możliwości jest naprawdę sporo. Każdy człowiek jest inny, więc nie podam uniwersalnego pomysłu dla wszystkich. Chociaż nie, chyba znalazłam taką sugestię. Jest nią pomoc. Podobno dobrodziejstwo dostarcza nam dość sporo endorfin, toteż może wykorzystajcie to i czternastego lutego pomóżcie tym, którym wsparcie jest potrzebne. Nie mówię, że musicie od razu wpłacać miliony na akcje charytatywne. Chodzi mi o oddanie chociaż złotówki na potrzebujących, wyręczenie starszej sąsiadki w noszeniu zakupów, lub posprzątanie domu za rodziców. A będziecie mieli z tego same korzyści: Wy, przepełnieni radością ze zrobienia czegoś pożytecznego, zapomnicie o byciu singlem w Walentynki, a druga osoba nareszcie się uśmiechnie. Same zalety!

5.  Czternastego lutego to nie tylko Walentynki...

...ale i Dzień Chorych na Padaczkę. Zdziwiliście się, czyż nie? Więc moja rada w tym podpunkcie jest taka: gdy ktoś Was zapyta, z kim spędzacie tegoroczne Święto Zakochanych, wy,  z lekką ironią w głosie, możecie powiedzieć, że obchodzicie Dzień Chorych na Padaczkę. Bo przecież jest to ważniejsze święto, niż jakiś dzień serduszek, latającego dziecka z łukiem i bukietów kwiatów. To uroczystość poświęcona osobom walczącym z groźną chorobą.

6. Zawsze jest Dzień Singla!

Na koniec dodam jeszcze, że po nieudanych (lub może udanych z tymi radami) Walentynkach, piętnastego lutego możecie nareszcie z dumą wyjść na ulicę i urządzić sobie Dzień Singla. A jak? Może róbcie to, co robią zakochane pary poprzedniego dnia? To znaczy, nie mówię o całowaniu samego siebie ;) Chodzi mi o wybranie się na kolację sam ze sobą, wyjście do kina, lub sprawienie sobie prezentu. Albo możecie w ten dzień wykorzystać punkt czwarty i zrobić coś dla siebie miłego. Plusem tego święta jest to, że papużki nierozłączki muszą czekać na swoje święto trzysta sześćdziesiąt pięć dni, a Wy korzystacie ze swojego dnia ciesząc się z bycia singlem! O tak!

  I jak, czujecie się już lepiej? Jesteście dumni z bycia jutro bez pary? Dajcie znać w komentarzach oraz tych małych okienkach z przymiotnikami pod postem. Jak one się nazywają? Wiem, reakcje! Tak więc ja się z Wami żegnam i życzę Wam wesołych Walentynek, tudzież Dnia Singla!
Megan Green

sobota, 6 lutego 2016

A wilkołaki lajkują...- Ulubieńcy stycznia



Zdrastwujcje!



  Oto nadszedł ten epicki moment, gdzie Megan wstawia Ulubieńców Stycznia! Tak! I muszę Wam się do czegoś przyznać: niesamowicie mi się nie chciało. Gdy jeszcze do tego dochodziły obowiązki szkolne, które sprawiły, że nie miałam zbyt dużo wolnego czasu, publikacja postu przesunęła się ze środy na... Dzisiaj. Jednak stwierdzam, że wysiłek, jaki włożyłam w pisanie go opłaci się. Wystarczy tylko spojrzeć na sam początek postu i już widać nowość, a mianowicie zdjęcie. Tak, nadszedł chyba ten czas na urozmaicenie moich wypocin. Ale tak na serio, podoba Wam się? No dobra, nie przedłużam i zapraszam do czytania!

 Wydarzenie miesiąca

  Chyba ten tytuł mogą otrzymać warsztaty teatralne, w których, jak już wiecie, uczestniczyłam. Wspominam te chwile bardzo dobrze. Nauczyłam się, że nie należy zabierać prywatność na scenę oraz, że nawet, jeśli grając pomylisz się, nigdy nie możesz przedwcześnie wyjść z roli. Poza tym poznałam wiele niesamowitych ludzi z artystycznymi osobowościami i wielkim poczuciem humoru. Smuci mnie tylko fakt, że z niektórych z nich już nigdy nie zobaczę. Jednak jestem z natury optymistką i żywię nadzieję, że za rok wszyscy się znowu spotkamy.

Przedmiot miesiąca

  Miałam problem z wybraniem czegokolwiek w tej kategorii. Po długich godzinach (żartuję, po paru minutach!) wytypowałam płytę Kasabianów, którą dostałam na Święta. Mówię tutaj o West Ryder Pauper Lunatic Asylum


  Nie wiem, czy to się też nie zalicza do kategorii Muzyka miesiąca, ale nie przejmuję się tym. Wracając do płyty, uważam, że jest to ich najlepsze dzieło. Nie mówię, że inne albumy były gorsze, jednak... Powiedzmy, że ten ma niesamowity klimat. Mam wrażenie, że każda piosenka opowiada inną historię. Co mogę jeszcze napisać, rozpływam się gdy słyszę Kasabianów!

Jedzenie/Napój miesiąca

  W styczniu nie jadłam niczego ekskluzywnego, jeśli tak to mogę określić. Jednak jako, że był Sylwester, a Sylwester równa się u mnie z niezdrowym jedzeniem, Jedzeniem miesiąca jest... Nachos z salsą! Pewnie o mnie tego nie wiecie, ale przepadam za ostrymi daniami i bardzo cenię sobie kuchnię meksykańską. W takim przypadku na moim Sylwestrowym stole nie mogło się bez tej przekąski obyć. Nie była może domowego wyrobu, ale mogę zagwarantować, że była pyszna!

Muzyka miesiąca

  W tej kategorii będę dodawała linki z YouTube z muzyką, która mnie zachwyciła. Po prostu.

 Film miesiąca  

  Po pierwsze, niestety nie mogę dodać plakatu filmu, gdyż nie chciał ze mną współpracować.
  Po drugie, filmem miesiąca jest seria Gwiezdnych Wojen, a w szczególności Imperium Kontratakuje i Zemsta Sithów. Stwierdzam, że właśnie w styczniu stałam się maniaczką tej sagi i jestem z tego dumna. Zachwycam się... Wszystkim! Nie wiem, co mam opisywać, każdy zna tę historię. A jeśli ktoś nie zna, to polecam obejrzeć i samemu wyruszyć do odległej galaktyki :)

I to byłoby na tyle. Myślę, że w przyszłości kategorii będzie więcej, ale pięć na sam początek wystarczy. Jestem ciekawa, czy spodoba Wam się moja trzygodzinna praca. Na sam koniec wyjaśnię tytuł serii. wilkołaki w nazwie oznaczają miesiąc, gdyż jak wiadomo, ludzie zarażeni lykantropią zmieniają się w krwiożercze bestie w każdą pełnię, co miesiąc. Natomiast lajkują.... Chyba wiadomo. Tak więc żegnam się z Wami z uśmiechem na twarzy i odchodzę w pokoju.
Megan Green