niedziela, 10 kwietnia 2016

Urodziny na bogato

Witam.

  Działo się sporo.

  Wczoraj skończyłam oficjalnie x lat. Wybrałam się na Pyrkon. Dużo się śmiałam. Zdobyłam Pocky (tak bardzo fascynacja Japonią). Wyszłam z domu. Ogólnie mam z czego się cieszyć.

  Ale zacznijmy od początku. Nigdy nie pisałam postów w stylu: byłam tu, zjadłam to, zrobiłam sobie selfie z tym, ale spróbuję. Wczoraj wstałam o szóstej rano, by o około jedenastej stać w kolejce do pyrkasy (przepraszam za to słowotwórstwo, ale nie mogę się powstrzymać od dodawania wszędzie sylaby pyr- :D). Postałam, pograłam w Czółko oraz Myślę o pewnej liczbie, a po godzince weszłam do budynku głównego. Potem tylko kupno biletów, napisanie nazwy uczestnika (oczywiście myślałam, że należy wpisać prawdziwe imię, a chodziło o ciekawą ksywkę. Brawo, Megan...) i znalezienie miejsca, w którym odbywać ma się pierwsza prelekcja. Co do ostatniego, niestety, była to mała porażka z mojej strony, gdyż najpewniej skończyło się miejsce na sali i musiałam zrezygnować. No cóż, mówi się trudno.

  Zamiast tego ruszyłam w stronę Krainy Wystawców, gdzie, muszę przyznać, można było się nieźle obłowić. Każdy sklep, to nowa okazja do zakupu. Koszulki, używane mangi, koszulki, książki, gadżety tematyczne, koszulki... Dużo do wyboru. Osobiście zdecydowałam się na kupno pierwszej części całkiem dobrej mangi pt. Servamp, lutowy magazyn Otaku, paczkę czekoladowych Pocky'ów oraz los na loterii, gdzie wygrałam przypinkę z Pory na Przygodę. Zadowolona  z zakupów, zaczęłam się zastanawiać, dokąd mam teraz pójść. Zależało mi na spotkaniu dotyczącym DeviantArta, jednak ostatecznie wybrałam się do Hali BGE związanej z grami.

  Po spędzeniu tam godziny nastała pora na pójście na prelekcję pt. Kim stały się dla nas wampiry?. Byłam bardzo ciekawa zdania innych na temat wizerunku wampira jako Dracula czy też Nosferatu, który później przeobraził się Edwarda Cullena.Ustawiłam się dwadzieścia minut wcześniej w kolejce, (to była dobra decyzja, gdyż pięć minut przed rozpoczęciem prelekcji za mną stało już sporo osób. Wygrałam życie.) a następnie po dość krótkim czekaniu zasiadłam na wygodnym fotelu (teoretycznie, po czterogodzinnym marszu przez cały teren Pyrkonu nawet kawałek deski byłby dla mnie komfortowy...). Sam wykład mnie nie zachwycił, spodziewałam lepszego podejścia do sprawy. Chociaż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo dowiedziałam się, że w Rumunii wygrzebano z grobów bardzo stare zwłoki i nie było na nich widać śladów gnicia. Wyglądały tak samo, jak sprzed paruset lat, jak dobrze zrozumiałam. Cóż, bardzo ciekawe...

   Dalej powłóczyłam się do miejsc, w których mnie jeszcze nie było. Gdy już wszystko zostało zwiedzone, często nawet dwa razy, nadszedł ten smutny czas pożegnania i odejścia. Wychodząc, ostatni raz spojrzałam na jakże wysoki budynek wiedząc, że jeszcze kiedyś tu wrócę. I wyszłam zabierając ze sobą dobre wspomnienia i pamiątki, oczywiście.

  Tak spędziłam swoje x urodziny. Zadowolona oraz przepełniona energią mogę się zmierzyć z rzeczywistością. I pracą klasową z matmy. I dyktandem. I poniedziałkiem. Będzie dobrze.

Megan Green

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz