Witam!
Jestem w takim wieku, gdy moich rówieśników w większości interesują nowe bronie w tzw. Ce Esie, a ostatnią książką przez nich przeczytaną były Dzieci z Bullerbyn. Ogranicza to moje kontakty i sprawia, że w myślach uderzam się głośno w czoło. No i jak tu w takim towarzystwie otworzyć się oraz przestać być typowym samotnikiem skoro wiadomo, że nasze pasje nie mają nic wspólnego. Gdy tylko powiem coś mądrzejszego, inni patrzą się na mnie z zażenowaniem. Jednak to mnie nie smuci. Bardziej zniechęca mnie poziom naszych dialogów, gdzie rozmówca próbuje ubarwiać swoje słowa coraz to donośniejszym i bardziej krzykliwym głosem. Ale chwila, chwila. To jest temat na kiedy indziej.
Jestem introwertykiem. Książki i obserwowanie latających mew cenię sobie bardziej niż towarzystwo homo sapiens. Ale czy to źle? Czy to się leczy? Czy teraz jestem Niezgodna? Nie, nie i nie! Szczerze uwielbiam swój dystans do świata i ludzi, poczucie samodzielności i niechęć do spędzania czasu w grupie. Prowadzi to często do dość interesujących sytuacji, gdyż jak już raz na jakiś czas wyjdę z domu, muszę na nowo ogarnąć bliskie mi otoczenie. W jakim sensie? Na przykład: aby skrócić czas czekania na światłach należy nacisnąć służący do tego przycisk. Aby nie zostać przejechanym przez tramwaj trzeba odsunąć się nieco bardziej od ulicy. Aby kupić coś w sklepie nie musisz przechodzić załamania nerwowego.
I tak, wiem. Teraz myślicie, że jestem niestabilna psychicznie i stwarzam niebezpieczeństwo dla otoczenia. Ale spokojnie, wszystko jest ze mną dobrze. Może powinnam się bardziej udzielać? Wiosna, moja ulubiona pora roku, się zbliża. To idealny czas na wyjście na spacer lub poćwiczenie umiejętności jazdy na rolkach, tudzież deskorolce. Chyba, że powolna zmiana klimatu sprawi, iż dwudziestego marca spadnie śnieg. Hmmm... Najpewniej muszę szybko korzystać z aktualnej, całkiem ładnej pogody.
Podsumowując, ten post nie zmieni najpewniej Waszego życia. Albo i zmieni. Nie wiem. Zawarłam w nim małą cząstkę mojego życia i osobowości, co najpewniej wywoła u Was uśmiech lub też zażenowanie. Ale spokojnie, w przyszłym tygodniu post będzie mniej filozoficzny, a bardziej wiosenny, radosny. Marcowe powietrze naprawdę świetnie inspiruje. Dodać jeszcze do tego album Mariny and the Diamonds pt. Froot i mam miłą, motywującą atmosferę. Tak więc kończę ten jakże nudny i mało ciekawy post zapraszając Was do korzystania z życia. I uważania na siebie wychodząc z domu. I czytania. No i może jeszcze do cieszenia się z ładnej pogody, jeśli taka u Was panuje.
Do zobaczenia
Megan Green

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz