sobota, 30 kwietnia 2016

A wilkołaki lajkują...- Ulubieńcy kwietnia



Witam ponownie!

Dzisiaj jest ostatni dzień kwietnia, więc należałoby go ładnie i zwięźle podsumować, nie? Jest tylko jeden problem: brak weny. Ale spokojnie, spokojnie, mam na to wyjście! Aby temu zaradzić wyszłam na dwugodzinną randkę z fishboardem (cicho! Spoilerujesz!), a potem z rolkami. Pewnie spotkanie byłoby znacznie dłuższe, gdyby nie tam koszmarna pogoda. I nie, nie mówię tu o deszczu. Chodzi mi o dwudziestostopniowy upał (tak, dwadzieścia stopni to dla mnie upał. Już się obawiam lata!) i Słońce wypalające chodniki na bezchmurnym niebie. Komplet. Niestety, przez taką pogodę wychodzenie z domu w bluzie i bez nakrycia głowy nie jest zbyt przyjemne, więc musiałam się ewakuować do domu. Ale humor poprawiłam, wena wróciła, a deska cała szczęśliwa, bo nareszcie wyszłam z nią. Tak więc włączam najnowszy album Panic! At The Disco (moja nowa miłość!) i zaczynam pisać!  

Tonight we are victorious. Champagne pouring over us. All my friends were glorious. Tonight we are victorious...

Wydarzenie miesiąca

 Pisałam już o tym i nie ma opcji, abym wybrała cokolwiek innego. Wiecie, o co chodzi? Tak, myślę o Pyrkonie! Było to dla mnie niesamowite przeżycie. Bycie otaczanym przez tylu cosplayer'ów, tyle komiksów, taką ilość pozytywnej energii to po prostu marzenie. Zdobyłam wiele ciekawych pamiątek, zobaczyłam rzeczy, których nigdy nie widziałam, wysłuchałam prelekcji, którą długo komentowałam. Może i był to tylko jeden dzień oraz nie załapałam się na dwie prelekcje o Porze na Przygodę (chlip!) wspominam ten czas epicko. Pełną opowieść o tym wydarzeniu macie w wpisie Urodziny na bogato, gdzie w swój nietypowy sposób je opisuję.

Przedmiot miesiąca



 Przedmiotem miesiąca jest mój nowy pojazd, który dostałam na urodziny (chwalipięta!), a mianowicie Big Yamba. Powiem tak: ni to fishboard, ni to longboard. To coś tak jakby pomiędzy. Jest mniejszy niż longboard, lecz większy niż fishka. Ale wróćmy do tematu. Potrzebowałam poręcznego pojazdu prostego w nauce jazdy, którym przyjemnie będę się poruszać. Rolki są dobre, jednak mają swoją wielkość i ciężar, niespecjalnie mieszczą mi się w plecaku oraz zakładanie i zdejmowanie ich chwilę mi zajmuje. Roweru odpada, nigdy nie biorę pod uwagę. Deskorolkę już próbowałam okiełznać, ale jest stworzona do tricków, nie do swobodnej jazdy. Na szczęście odkryłam fishki i jej krewnych. Długą myślałam, co bardziej mi się podoba: fishboard czy Big Yamba. Wybrałam drugą i szczerze jestem zadowolona. Nie jestem jeszcze mistrzem w jeździe, ale już czuję tę frajdę z niej płynącą. Łatwo się nią skręca, poruszanie się na niej przypomina surfowanie (teoretycznie, czytałam, że przy tworzeniu fishek inspirowano się tym). Robi się coraz cieplej. Z jednej strony to źle, (upał, upał, upał...) ale z drugiej strony będę mogła częściej jeździć na niej. Już widzę moją jazdę podczas wakacji!

Muzyka miesiąca

Jedzenie tygodnia


Ostatnio przeszłam na zdrowy tryb życia. Po swojemu. Nie kontroluję maniakalnie liczby kalorii w spożytym posiłku, ani nie przechodzę na weganizm, ale ostatnimi czasy przestałam słodzić czegokolwiek białym cukrem. Zamiast tego używam jego trzcinowej wersji lub miodu. Zaczęłam też ćwiczyć! Co prawda nie tak obsesyjnie typu Nie ćwiczysz nie żyjesz! lub Fitness mym życiem!, jednak mogę się pochwalić tym, że ćwiczę raz w tygodniu po piętnaście/dwadzieścia minut. Zawsze coś! I nie robię tego, bo muszę schudnąć, czy coś. Po prostu chcę mieć więcej energii i siły na bieg, wspinaczkę czy na inny wysiłek fizyczny. Ej, chwila, odbiegłam od tematu! Jeżeli chodzi o zdrowy tryb życia, zrezygnowałam z słodkich płatków (żegnajcie Kochane, bardzo Was kochałam!) na rzecz owsianki, płatków kukurydzianych, a teraz kaszy mannej. I to ona będzie jedzeniem miesiąca. Według mnie, jest to świetna propozycja śniadania dla każdego. Nie lubisz bananów? Zrób kaszkę z orzechami! Masz uczulenie na orzechy? Zrób z truskawkami! Nie lubisz truskawek? Zrób z winogronami! I tak dalej... Pysznie! 

Film tygodnia

A filmem tygodnia będą... Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy! I wiem, wiem, największy szał na siódmą część był w grudniu, ale jeszcze wtedy tego bloga nie było. Teraz, jako, że zakupiłam film na DVD mogę wyrazić o nim moją opinię. Gdy byłam w kinie, uważałam film za kolejny cud świata. Tyle emocji, tyle sentymentu, tyle nadziei. Aktualnie, niestety, zauważam jedną wadę. Powtarzalność (Star Killer kolejną Gwiazdą Śmierci? Jakku niczym Tatooine? Najwyższy Porządek następnym Imperium? Może tak miało być...). Na szczęście film ma znacznie więcej zalet niż wad. Jestem zachwycona postaciami, np. Rey jako pierwszą naprawdę znaczącą postacią płci pięknej w serii. Nie jest księżniczką, tylko zwykłą dziewczyną z pustynnej planety, co też jest dobre. Ogólnie powrót do odległej galaktyki po dziesięciu latach był dla wszystkich fanów wielkim wydarzeniem i mimo, że nie byłam w dniu premiery psychofanką Gwiezdnych Wojen, byłam pod wielkim wrażeniem filmu. A teraz? A teraz każę wszystkim się uciszyć, by usłyszeć epicką melodię rozpoczynającą seans. CO poradzić? Taki ze mnie psychofan!

No i to było na tyle. Jutro oficjalnie rozpocznie się majówka. A ja podczas tych trzech dni nie będę uczestniczyć w żadnym grillu. Depresja. A wy? Jakie są Wasze plany na majówkę? A tak poza tym, założyłam fanpage! Nie wygląda może jeszcze nadzwyczajnie, ale to się zmieni. Jeśli więc chcecie być ze mną w kontakcie, zapraszam do lajkowania. To wszystko z mojej strony. Narka!
Megan Green

niedziela, 17 kwietnia 2016

Selfie bez selfie TAG

Witam!

  Ech, to błogie lenistwo... Siedzisz sobie popijając herbatę, słuchasz pierwszej płyty Kasabianów, rozmyślasz nad perspektywą wyniesienia śmieci oraz zastanawiasz się nad dwudniowym miauczeniem podwórkowego kota. Fascynujące. Nagle przypominasz sobie, że post na blogu jeszcze nienapisany, a za dwie godziny ma przyjść mała część rodziny. Ups. Cóż tak właśnie wyglądał początek mojej niedzieli (gdy zaczynałam pisać była dwunasta, teraz jest dwudziesta...)
  Stwierdziłam, że dawno nie było jakiegoś TAG'u. A jako, że ostatnimi czasy jest dość popularny Selfie TAG postanowiłam wstawić go na bloga. I przyznaję się, na początku myślałam, iż chodzi w nim o robienie sobie zdjęć... Brawo, Megan. Tak czy siak, pytania bardzo mi się spodobały, gdyż są nietypowe, a takie właśnie lubię. A więc, nie pozostało mi nic innego, jak tylko zaprosić do czytania. Enjoy.

1. Jaka jest twoja najlepsza cecha fizyczna?
Jestem przecież perfekcyjna! Tak na serio, bardzo lubię swoje oczy i usta. Oczy za ich kolor i radość w spojrzeniu. Kiedyś moja była już wychowawczyni życzyła mi, abym tą wesołość miała cały czas. Tak więc staram się robić. A usta? Za to, że nie ma w nich botoksu (ale mi się dzisiaj humor zaostrzył...) i ponieważ moja mama mówi, iż jest to jedyny element, który odziedziczyłam po niej. Może i jedyny, ale bardzo mi się podoba :)
2. Gdybyś mógł odwiedzić jakiekolwiek miejsce na ziemi to gdzie byś pojechał i dlaczego tam?
Prosta sprawa. Wielka Brytania, Japonia, Stany Zjednoczone, Korea Południowa... A konkretnie? A konkretnie, to mam zamiar umieścić na liście miasta, które chcę zwiedzić. Dobrze mieć porządny plan na podróże, gdyż rzucanie nazwami państw mi nie wystarcza. Ale wracam do tematu. Dlaczego? Bo Wielką Brytanię uważam za swoje miejsce na Ziemi. Bo kocham dziwactwa Japończyków. Bo chcę przejechać przez sześć stref czasowych w jednym państwie. Bo you got no jams i oryginalność. Tyle w tym temacie.
3. Co potrzebujesz żeby poczuć się lepiej gdy jesteś chory?
Jeśli o to chodzi, nie jestem zbyt wybredna. Może dlatego, że rzadko choruję? Podczas choroby najczęściej potrzebuję kanapy, herbaty, telewizji lub książki. No i jeszcze coś do jedzenia. Tylko podczas naprawdę ciężkiej choroby tracę apetyt.  
4. Jaką jedną poradę dałbyś młodzieży i dlaczego?
Głupio mi się na ten temat wypowiadać, gdyż sama należę do grupy młodzieży... Hmm...
5. Jak myślisz jakim zwierzęciem byłeś/mógłbyś być w swoim poprzednim wcieleniu?
Ooo, ciekawe pytanie... Myślę, że sową, ponieważ kocham ptaki oraz mam naturalną potrzebę latania. Poza tym to symbol mądrości, co nie? Oprócz tego mam wiele cech podobnych do mopsa... Ciekawe...
6. Gdybyś mógł cofnąć się w czasie co byś zmienił?
Nie chcę się zbytnio wyżalać, więc powiem tylko tyle, że doceniłabym towarzystwo osób, których już nie ma na świecie. Ale tak poza tym to chyba nic bym nie zmieniała. Zawsze mówię, że życie jest jak książka: są lepsze i gorsze rozdziały, ale żadnych nie można pominąć. Czy jakoś tak. Ale wiecie o co mi chodzi. Wierzę w przeznaczenie, czuję, że nic się nie dzieje bez przyczyny. Jeju, ale się poważnie zrobiło...
7. Co robisz dla rozrywki w weekendy?
Wychodzę na dzikie imprezy i wracam do domu w poniedziałki rano by zdążyć do szkoły.
Tiaa, jasne. Wolne żarty! W soboty najczęściej mam totalnie leniwe dni, w które zapominam, że życie istnieje poza kanapą. Niedziela za to jest dniem mobilizacji, szybkiego odrabiania lekcji oraz uczenia się. Co poradzić, tak już mam.
8. Co denerwuje Cię w miejscu gdzie pracujesz?
Tylko, że ja nie pracuję. Jeszcze.
9. Nie mogę żyć bez _________.
Muszę przyznać, że myślałam nad tym pytaniem cały dzień. Bez książek? Bez optymizmu? Bez jedzenia (to chyba logiczne, człowiek długo nie pożyje bez jedzenia)? Na koniec stwierdziłam, że nie mogę żyć bez... Muzyki! Towarzyszy mi przy radosnych, smutnych, nudnych, pracowitych i wielu innych chwilach. Nawet teraz słucham muzyki! Myślę, że jest to rzecz bez której nie mogę żyć, (przerwa na spojrzenie przez okno i zlokalizowanie miauczącego kota) gdyż wprawia mnie w dobry nastrój i pozwala odejść od rzeczywistości. 
10. Jakbyś mógł mieć jedną super moc w swoim życiu to jaka by to była super moc?
O! Najlepsze na koniec! Dla mnie najciekawszą super mocą byłaby kontrola nad czasem w stylu przewijania i zatrzymywania go. Co prawda nie chciałabym skończyć jak Max z  Life i strange, ale nic nie poradzę na to, że to ciekawy talent. Teoretycznie podoba mi się też moc kontroli nad żywiołami, chyba nawet bardziej niż sterowanie czasem. Przyniosłoby to mniej konsekwencji niż tworzenie paradoksów itp. Poza tym, kto nie chciałby się poczuć jak syrenka z H2O: Wystarczy kropla? Kto?

  I jak się czujecie? Poprawiłam Wam humor? Pogorszyłam? Cóż, osobiście mam potrzebę napicia się herbaty. Chyba się od niej uzależniłam. W takim razie idę zrobić sobie herbatę i udzielać się oglądając Masterchef'a Juniora. Podsumowując, zapraszam do komentowania i wyrażania swoich opinii na temat... Życia? Do zobaczenia kiedy indziej.

Megan Green

Ps. Rozmyślam nad założeniem fanpage'a!

niedziela, 10 kwietnia 2016

Urodziny na bogato

Witam.

  Działo się sporo.

  Wczoraj skończyłam oficjalnie x lat. Wybrałam się na Pyrkon. Dużo się śmiałam. Zdobyłam Pocky (tak bardzo fascynacja Japonią). Wyszłam z domu. Ogólnie mam z czego się cieszyć.

  Ale zacznijmy od początku. Nigdy nie pisałam postów w stylu: byłam tu, zjadłam to, zrobiłam sobie selfie z tym, ale spróbuję. Wczoraj wstałam o szóstej rano, by o około jedenastej stać w kolejce do pyrkasy (przepraszam za to słowotwórstwo, ale nie mogę się powstrzymać od dodawania wszędzie sylaby pyr- :D). Postałam, pograłam w Czółko oraz Myślę o pewnej liczbie, a po godzince weszłam do budynku głównego. Potem tylko kupno biletów, napisanie nazwy uczestnika (oczywiście myślałam, że należy wpisać prawdziwe imię, a chodziło o ciekawą ksywkę. Brawo, Megan...) i znalezienie miejsca, w którym odbywać ma się pierwsza prelekcja. Co do ostatniego, niestety, była to mała porażka z mojej strony, gdyż najpewniej skończyło się miejsce na sali i musiałam zrezygnować. No cóż, mówi się trudno.

  Zamiast tego ruszyłam w stronę Krainy Wystawców, gdzie, muszę przyznać, można było się nieźle obłowić. Każdy sklep, to nowa okazja do zakupu. Koszulki, używane mangi, koszulki, książki, gadżety tematyczne, koszulki... Dużo do wyboru. Osobiście zdecydowałam się na kupno pierwszej części całkiem dobrej mangi pt. Servamp, lutowy magazyn Otaku, paczkę czekoladowych Pocky'ów oraz los na loterii, gdzie wygrałam przypinkę z Pory na Przygodę. Zadowolona  z zakupów, zaczęłam się zastanawiać, dokąd mam teraz pójść. Zależało mi na spotkaniu dotyczącym DeviantArta, jednak ostatecznie wybrałam się do Hali BGE związanej z grami.

  Po spędzeniu tam godziny nastała pora na pójście na prelekcję pt. Kim stały się dla nas wampiry?. Byłam bardzo ciekawa zdania innych na temat wizerunku wampira jako Dracula czy też Nosferatu, który później przeobraził się Edwarda Cullena.Ustawiłam się dwadzieścia minut wcześniej w kolejce, (to była dobra decyzja, gdyż pięć minut przed rozpoczęciem prelekcji za mną stało już sporo osób. Wygrałam życie.) a następnie po dość krótkim czekaniu zasiadłam na wygodnym fotelu (teoretycznie, po czterogodzinnym marszu przez cały teren Pyrkonu nawet kawałek deski byłby dla mnie komfortowy...). Sam wykład mnie nie zachwycił, spodziewałam lepszego podejścia do sprawy. Chociaż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo dowiedziałam się, że w Rumunii wygrzebano z grobów bardzo stare zwłoki i nie było na nich widać śladów gnicia. Wyglądały tak samo, jak sprzed paruset lat, jak dobrze zrozumiałam. Cóż, bardzo ciekawe...

   Dalej powłóczyłam się do miejsc, w których mnie jeszcze nie było. Gdy już wszystko zostało zwiedzone, często nawet dwa razy, nadszedł ten smutny czas pożegnania i odejścia. Wychodząc, ostatni raz spojrzałam na jakże wysoki budynek wiedząc, że jeszcze kiedyś tu wrócę. I wyszłam zabierając ze sobą dobre wspomnienia i pamiątki, oczywiście.

  Tak spędziłam swoje x urodziny. Zadowolona oraz przepełniona energią mogę się zmierzyć z rzeczywistością. I pracą klasową z matmy. I dyktandem. I poniedziałkiem. Będzie dobrze.

Megan Green

niedziela, 3 kwietnia 2016

A wilkołaki lajkują...- Ulubieńcy marca





Witam!

  Marzec... Miesiąc początków i końców. Czas wyczekiwania i nadziei. No cóż, przynajmniej w moim przypadku. Powróciłam z małej wyprawy do Gdańska przepełniona motywacją oraz pozytywnym nastawieniem, więc należy to wykorzystać pisząc posta. Poza tym, jutro podobno ma być dziewiętnaście stopni Celsiusza! Idealnie! Nie za ciepło, nie za zimno. Ale dobra, wracam do tematu. Jak zwykle serdecznie zapraszam do czytania. Enjoy!

Wydarzenie miesiąca

  O tak. Czekałam na powód do napisania o tym od miesiąca. Otóż, mogę się pochwalić, iż zapisałam się na zajęcia wokalne i jestem z tego niesamowicie zadowolona. Bardzo lubię śpiewać. Jedynym problemem, jest to, że mój głos nie jest jeszcze wystarczająco dobry. Ale to nie powód do rezygnacji! Stwierdziłam, że chcę się się uczyć w tym kierunku. Jak tam moje ogólne wrażenia? Cóż, minął miesiąc i może nie śpiewam perfekcyjnie, ale czuję, że się poprawiłam. Staram się: nie wykonywać utworów bez wcześniejszej rozgrzewki, dawać mojemu głosowi dojść do głosu (ha, ha, takie śmieszne, że aż nikt się nie śmieje), używać nowej umiejętności, jaką jest tworzenie vibrato, czyli delikatnego drżenia w brzmieniu. Czyli podsumowując: oby tak dalej!

 Przedmiot miesiąca


 Jestem znana z wielkiego zamiłowania do planszówek i karcianek, to fakt. Z tego oto powodu jako prezent na Wielkanoc otrzymałam w prezencie grę karcianą Ego. Krótki opis? Ogólnie w grze chodzi o sprawdzenie swojej wiedzy na temat innych graczy. Mamy karty z interesującymi pytaniami, jedna osoba losuje je, wybiera odpowiedź odpowiednią dla siebie, a reszta ma za zadanie odgadnąć jej wybór. Powiem prosto z mostu: cała rodzina się w niej zakochała. Gra była hitem Wielkanocy, dała dużo śmiechu, prawdy, przekąsek i ogólnie świetnej zabawy. Czuję, że będzie główną bohaterką kolejnych spotkań.

Jedzenie/Napój miesiąca

  A jak już jestem w temacie okołowielkanocnym, tym jakże szlachetnym tytułem mianuję tartę cytrynową made by mummy (naprawdę, Megan, teraz ci się wzięło na angielski?). Czy deser zrobiony z kwaśnych owoców może być smaczny? Oczywiście! Cóż, w Wielkanoc parę kawałków zjadłam i mogę się na ten temat spokojnie wypowiedzieć. Górną warstwą była cytrynowa pianka, natomiast dolną kruchy spód. Całość łączyła lekkość, delikatność, a przy tym konkret. Świetny odmiana dla ciężkich tortów. Mamo, jeśli to czytasz, to wiedz, że tarta była niesamowita! 

 Muzyka miesiąca



  Okej, to chyba tyle. Niestety, filmu na ten miesiąc nie mam. Tak po prostu się złożyło. Nie rozwijam się dalej, gdyż u mnie zaraz będzie dopiero dwudziesta pierwsza, a ja już jestem wykończona. Pora odpocząć, by jutro pójść do szkoły. No tak, jutro poniedziałek... Chyba muszę się ogarnąć. Tak czy siak, żegnam Was na ten moment. Życzę miłego dnia!

Megan Green